Tylko dni dzielą nas od startu wiosennej rundy Polskiej Ligi Esportowej. Emocje związane z potyczkami najlepszych zespołów w kraju powrócą ze zdwojoną siłą. Zadbają o to między innymi zawodnicy AGO Esports – brązowych medalistów jesiennej odsłony ligi.

W drugim sezonie „Jastrzębie” – jeszcze jako „Aniołki” i AGO Gaming, a nie AGO Esports – wywalczyły udział w zmaganiach poprzez zamknięte kwalifikacje. Zespół Damiana ‘furlana’ Kisłowskiego nie dał najmniejszych szans żadnemu z eliminacyjnych rywali, gładko wygrywając cztery spotkania. Do sezonu zasadniczego – ze zdobytym wcześniej Wicemistrzostwem Polski – nie bez powodu przystąpił więc jako jeden z głównych faworytów. I bezustannie udowadniał to w każdej kolejnej rundzie. Przed warszawskimi finałami skład ten królował w tabeli, piastując pozycję lidera. I kto wie, czy to właśnie kadra Dominika ‘GruBego’ Świderskiego nie zdobyłaby późniejszego mistrzostwa, gdyby na drodze nie stanęli jej gracze Venatores. Półfinał, w którym spółka Michała ‘SooNa’ Wójcickiego odprawiła z kwitkiem faworyzowane AGO, określić można chyba największym zaskoczeniem całego sezonu. Ostatecznie – po ograniu PRIDE – AGO stanęło na najniższym stopniu podium.

Jak pamięta ten okres Michał ‘snatchie’ Rudzki, jeden z graczy AGO Esports? – Poprzednią edycję wspominam bardzo dobrze, ponieważ w sezonie zasadniczym radziliśmy sobie świetnie. Niestety w fazie play-off lepsze okazało się Venatores. Nie ukrywam, że była to dla nas bolesna porażka i pewnego rodzaju zimny prysznic. Miejmy nadzieję, że w tym roku wszystko potoczy się po naszej myśli również w etapie pucharowym – przyznaje. Czy jednak półfinałowa porażka z zeszłego sezonu wpłynie znacząco na przyszłe spotkania z x-komem? – Wszystkie mecze jakie gramy są dla nas ważne. Staramy się skupiać na każdym pojedynku w stu procentach. Nie sądzę, że mecz na x-kom będzie tym wyjątkowym, nie mniej jednak jeżeli uda się nam zrewanżować, to smak tego zwycięstwa na pewno będzie fajnym uczuciem – opowiada nam snatchie.

Pamiętny pojedynek AGO i Venatores rozbudził tuż po jego zakończeniu wiele dyskusji. Padło kilka kontrowersyjnych słów. „AGO nie jest przygotowane do gry na LAN-ach” – mówiła część obserwatorów sceny. Reprezentant „Jastrzębi” krótko na te zarzuty odpowiada. – Ludziom, którzy mają taką teorię, mogę powiedzieć tylko tyle, aby obserwowali nasze wyniki i postępy na turniejach LAN-owych, a na pewno zmienią zdanie. I szybko wylicza argumenty: – Po grudniowych finałach i zimnym prysznicu o jakim wspominałem wyżej wygraliśmy dwa europejskie turnieje LAN-owe, awansując przy tym do Pro Ligi. W marcu również pokazaliśmy się z dobrej strony, remisując chociażby na LAN-ie z fnatic, tydzień po ich zwycięstwie na IEM Katowice.

Skład AGO Esports:
Mateusz ‚ TOAO’ Zawistowski
Dominik ‚GruBy’ Świderski
Tomasz ‚phr’ Wójcik
Michał ‚snatchie’ Rudzki
Damian ‚Furlan’ Kisłowski
Mikołaj ‚miNir0x’ Michałków – trener

Warto zaznaczyć, że AGO Esports w zestawieniu z resztą formacji uczestniczących w Polskiej Lidze Esportowej jest jedyną sekcją, która wystąpi w zmaganiach z niezmienionym składem. Zauważył to również Rudzki. – Mam mieszane uczucia co do zawirowań transferowych na polskiej scenie. Team Kinguin w nowym składzie wygląda bardzo solidnie i na pewno razem z nimi będziemy głównymi kandydatami do walki o najwyższą lokatę – mówi, przyglądając się jednak także reszcie rywali: – Jeżeli chodzi o inne zespoły, to w wielu przypadkach w poprzednim sezonie ich zespoły wyglądały lepiej.

Na papierze – patrząc na osiągnięcia drużyny na międzynarodowej scenie, rosnące doświadczenie każdego z graczy, struktury klubu i wsparcie, jakie zawodnicy otrzymują od kadry zarządzającej – AGO ma wszystko, by tym razem znów powalczyć o najwyższe ligowe lokaty. Nadzieję mają na to zresztą sami gracze, mierząc w najwyższe cele. – Cały czas pracujemy, aby być odpowiednio przygotowani do osiągania sukcesów. Ostatnio nie mieliśmy zbyt dużo czasu na treningi ze względu na napięty terminarz, jednak wznowiliśmy nasze przygotowania, starając się odświeżyć grę w aspektach taktycznych – wspomina zawodnik. I bardzo wymownie wszystko podsumowuje: – Mam nadzieję, że ciężka praca pozwoli nam zwyciężyć w trzecim sezonie Polskiej Ligi Esportowej.