Dzisiejszy wieczór dla faworytów miał być łatwy i przyjemny, ale zarówno gracze PRIDE, jak i Team Kinguin w trzeciej kolejce Polskiej Ligi Esportowej spotkali się z niemałymi problemami.

Adam ‘destru’ Gil w przedmeczowej analizie nie miał wątpliwości, że PRIDE bez większych problemów pokona Check Point, a Team Kinguin z łatwością upora się z SEAL Esports. Widząc przebieg obu spotkań, musiał się solidnie zdziwić.

PRIDE 2:0 Check Point
Mirage 16:11; Train 16:12

Choć „Orzełki” ostatecznie zwyciężyły na mniej doświadczonych kolegów, trzeba przyznać, że ich rywal napsuł im sporo krwi. Na obu mapach spółka Jacka ‘MINISE’a’ Jeziaka początkowo popisywała się zdobywaną przewagą, z czasem tracąc kontrolę nad mapami. Na szczęście dla mistrzów pierwszego sezonu, PRIDE zawsze wychodziło z opresji w najważniejszych momentach pojedynku. Sam MINISE w pomeczowym wywiadzie przyznał, że wraz z kompanami za bardzo zlekceważył oponentów. Tym razem brak respektu nie zakończył się jednak stratą nawet jednej mapy. Podopieczni Piotra Lipskiego – z dwoma zwycięstwami i jedną porażką – przesuwają się więc na pozycję lidera tabeli. Check Point – z kompletem przegranych – nadal klasyfikację zamyka.

Team Kinguin 1:1 SEAL Esports
Mirage 16:14; Overpass 17:19

Ogromną niespodzianką bezsprzecznie jest natomiast remis wywalczony przez „Foki” w spotkaniu z Team Kinguin. Już na Mirage’u – po solidnym comebacku – SEAL Esports udowodniło, że ma apetyt na pierwsze punkty w rozgrywkach. Ich waleczna postawa na Overpassie tylko to potwierdziła. Heroiczny powrót, doprowadzenie do dogrywki i ostateczna wygrana w wykonaniu kompani Piotra ‚peeta’ Ćwiklińskiego poskutkował odbiciem się od dna tabeli. W doprowadzeniu do pozytywnego wyniku chłopakom bez wątpienia pomogło to, że znajdują się właśnie na obozie szkoleniowym.

Drugi dzień trzeciej już kolejki Polskiej Ligi Esportowej wystartuje jutro o 18:00. W planie znalazł się mecz Izako Boars z tomorrow.gg, potyczka INETKOX i Pompa Team, a także konfrontacja AGO Gaming z Venatores.