fot. Maciej Kołek

PLE: Za nami ostatni mecz trzeciego sezonu Polskiej Ligi Esportowej. Zgodzisz się ze mną, że finał między AGO Esports i tomorrow.gg będziemy wspominać jeszcze długo?

Radosław ‘MAD1’ Florkowski: W końcówce ostatniej mapy wszyscy zaniemówili. Zaniemówiłem ja, zaniemówili komentatorzy, organizatorzy, cała publika. No bo właściwie co można powiedzieć, gdy mecz toczy się jednostronnie, dwadzieścia rund rozgrywa się pod dyktando jednej drużyny, a nagle – kiedy zespół przegrywający ma nóż na gardle – widzimy takie show. Bo to było przedstawienie. Pięne przedstawienie godne finału.

Chylę czoła obu drużynom. Warto w tym miejscu podkreślić jednak to, co osiągnęło dziś tomorrow.gg. Na powiedzenie o nich „najsilniejsi w Polsce” jest oczywiście za wcześnie, ale dostaliśmy potwierdzenie tego, że chłopaki są w stanie walczyć o najlepsze lokaty w kraju.

Czy to był jeden z najbardziej szalonych pojedynków, które ostatnio widziałeś?

Tak! Powiem więcej, w mojej bardzo długiej, bo aż miesięcznej karierze komentatora, nie miałem okazji relacjonować tak widowiskowego powrotu. W kontekście meczu tomorrow.gg i Codewise Unicorns co prawda wspominałem z Olkiem pojedynek na StarLadderze, który zakończył się dopiero po piątej dogrywce. Finałowe starcie Polskiej Ligi Esportowej przebiło jednak tamto spotkanie. To, że byliśmy świadkami niezwykle emocjonującego wydarzenia słychać było choćby w głosie izaka. Piotrek odlatywał przecież z każdą kolejną rundą, z każdym kolejnym fragiem. Nie mogło być zresztą inaczej. Kiedy widziało się taką walkę, serce po prostu rosło.

Mieliśmy to szczęście, że nie tylko finał, ale wszystkie rozegrane dziś spotkania zagwarantowały nam ogrom emocji. To był pokaz bardzo wyrównanej walki.

Trzy pojedynki BO3 – osiem map. Tylko jeden mecz zakończył się wynikiem 2:0. Same liczby pokazują, jak wyrównana jest dziś polska scena Counter-Strike: Global Offensive. Trzeba pamiętać też, że cztery formacje, które zagrały w Kielcach, w sezonie zasadniczym miały ogromną przewagę nad resztą stawki. Wiadomym było więc, że to zespoły waleczne, że zawodnicy nie złożą broni nawet na moment. I to się potwierdziło, bo w trakcie wszystkich pojedynków po kilka razy można było zmieniać faworyta do zwycięstwa. Trzeba oddać graczom Izako Boars i Codewise Unicorns to, że choć odpadli w półfinałach, rywalizowali jak równi z równymi.

Co więc pomyślałeś, gdy Izako Boars wydarło AGO Esports pierwszą mapę?

Przestraszyłem sie tego, z jakim nastawieniem przyjdzie do nas izak. Wraz z Olkiem przed meczem postawiłem przecież na 2:0 dla „Jastrzębi”. Kiedy Piotrek wszedł już na wizję, z przymrużeniem oka trochę się z nami poprzekomarzał. Czekałem na wymowne „A nie mówiłem?” z jego strony.

Faworyt był jeden. Wiadomo było kto przyjechał do Kielc po zwycięstwo. Teraz jednak biję się w pierś, bo „Dziki” zaprezentowały świetnego CS-a. Do niespodzianki zabrakło naprawdę niewiele.

A doczekałeś się tego „a nie mówiłem”?

Nie doczekałem się, bo Piotrek był po prostu zbyt zajęty. Kamery tego nie uchwyciły, ale izak nie mógł opędzić się od fanów. Wiele osób odwiedziło finały Polskiej Ligi Esportowej właśnie dla niego – liczyło na wspólne zdjęcie czy autograf. To, jak wielkim zainteresowaniem może cieszyć się jednostka, jest jednym z wielu fenomenów polskiego esportu. To też jest piękne i tworzy wspaniałą atmosferę esportowych wydarzeń.

Skoro wspomniałeś już o publiczności. Frekwencja i zachowanie kibiców odpowiednio budowało wspomnianą przez ciebie atmosferę. To niezwykle ważne w czasach dyskusji o tym, czy imprezy esportowe są przez kibiców odwiedzane.

W niedalekiej przeszłości mieliśmy kilka przykładów wydarzeń, podczas których plany organizatorów związane z publiką nie do końca się spełniały. Jeśli chodzi o finały Polskiej Ligi Esportowej – osoby odpowiedzialne za wydarzenie są z frekwencji zadowolone. Fakt, że podczas meczów niektórzy widzowie musieli stać za zajętymi rzędami miejsc, dobrze to obrazuje.

Masz jakieś życzenia związane z kolejną odsłoną Polskiej Ligi Esportowej?

Liczę na to, że poziom będzie równie wyrównany. W sezonie zasadniczym nawet zespoły z dołu tabeli momentami były w stanie zagrozić faworytom. O to właśnie chodzi – wyrównaną scenę, która jest gwarancją emocji i interesujących historii. Polska Liga Esportowa stała się miejscem, które zespoły mniej doświadczone mogą wykorzystać do pokazania się szerszej publiczności. Codewise Unicorns wykorzystało tę okazję wyborowo.

A jak czułeś się w nowej roli? Dziś przecież nie komentowałeś pojedynków. Wraz z Olkiem ‘vuzzey’em’ Kłosem siedziałeś przy biurku eksperckim.

Bałem się niesamowicie. Bałem się wielu rzeczy: tego, że nie podołam, że nie będę w stanie wychwycić istotnych fragmentów po każdej mapie, że ta nasza przysłowiowa „gadka” nie będzie się kleić.

Z Olkiem świetnie się jednak dogadywaliśmy, wzajemnie się uzupełniając. W efekcie nasza analiza wypadła chyba całkiem dobrze. Mam nadzieję, że dobrze wykonałem swoje zdanie i nie ukrywam – w przyszłości chętnie sprawdziłbym się w tej ciekawej roli ponownie.