O szalonym wejściu w świat esportu, początkach drogi komentatora, a także pracy w Polskiej Lidze Esportowej opowiedział nam Radosław ‚MAD1’ Florkowski, członek ekipy odpowiedzialnej za relacjonowanie naszych rozgrywek.

Szymon Groenke: Pojawiłeś się znikąd, a drogę, której przejście niektórym zajmuje lata, przebyłeś w błyskawicznym tempie. Najpierw kwalifikacje do DreamHacka, potem ECS, akademia Izako Boars, aż nagle usłyszeliśmy Cię w Polskiej Lidze Esportowej.  Patrząc na Twój staż i zasięgi, brzmi to nieprawdopodobnie.

Radosław ‘MAD1’ Florkowski: Można powiedzieć, że to nie była droga. To autostrada, po której przemknąłem i sam się zastanawiam, jak do tego doszło. Jakim cudem trafiłem na tak wysoki poziom w tak krótkim czasie? Niesamowicie pomogli mi ludzie, miałem wielkie szczęście w tym zakresie. To, że odpowiadałem za komentarz meczów kwalifikacji do DreamHack Valencia, stało się dzięki Oli Szymanowskiej i Pawłowi Mockowi, którym bardzo z tego miejsca dziękuję. To oni dali mi namiary na adminów ESEA. Potem odezwał się do mnie przedstawiciel Izako Boars z propozycją poprowadzenia części kwalifikacji do ich akademii. Na mój stream z kwalifikacji trafił też Olek, z którym potem mogłem komentować ligę ECS. Dzięki niemu zauważyli mnie przedstawiciele Fantasy Expo. No i poszło! Sam jeszcze żyję troszkę jak w amoku. To, gdzie zaszedłem, nadal w pełni do mnie nie dotarło. Ale jest pięknie.

Pamiętasz swoją inauguracyjną transmisję?

Strasznie stresowałem się przed pierwszym wejściem na żywo. Zastanawiałem się, jak wypadnę w oczach widzów. Ilość pozytywnych wiadomości, jakie dostałem po moim debiutanckim weekendzie, skutecznie wymazała moje niepewne myśli. Wielkie dzięki, fani Tempo Storm, jesteście naprawdę świetni. Nadal nie wiem, czy jestem w tym dobry, ale robię swoje i wygląda na to, że chyba się do tego nadaję!

Przyglądałeś się wcześniej pracy innych komentatorów, analizując ich styl opowiadania o grze, żeby ewentualnie do któregoś z nich nawiązać?

Wiem oczywiście, jak komentują moi nowi koledzy z branży, ale nie staram się na nich wzorować. Mam nadzieję, że sposobem komentowania i prowadzeniem relacji wyróżniam się w jakiś sposób na tle innych. Mówię swoje i po swojemu, a to jak widać, przynosi rezultaty.

Słychać, że do nadchodzących transmisji specjalnie się przygotowujesz. Jak ważne jest dla ciebie stworzenie tła przed nadchodzącym meczem?

Ja, jako świeżak w komentatorce, nie mogę polegać na swoim doświadczeniu czy autorytecie. Tego po mojej stronie po prostu jeszcze nie ma. Muszę więc nadrabiać inaczej. Dużą rolę grają tu statystyki – zbieram informacje, analizuję je i zapamiętuję. Notuję sobie też dane zawodników, ich role w drużynie i formę. To podstawy, ale dzięki nim jestem przygotowany na to, co może stać się podczas meczu.

Wspominasz o doświadczeniu i autorytecie. Komentowałeś już z Destrem, Vuzzeyem, a nawet Izakiem. Jakie to uczucie prowadzić transmisję z „największymi”?

Każdy z wymienionych przez ciebie panów wiąże się dla mnie z innym wydarzeniem i wielkimi emocjami. Olek zaprosił mnie na ECS, wtedy mogłem skomentować pojedynki najlepszych europejskich drużyn. Co do Izaka… Śmiałem się ostatnio w rozmowie z dziewczyną, że gdyby wystawiono na aukcji charytatywnej możliwość skomentowania jakiejś mapy wraz z Piotrem, z pewnością zebrano by konkretną sumę. A mnie jeszcze to zaproponowano! Z Destrem natomiast spotkałem się w studiu Fantasy Expo, co było dla mnie zupełnie nowym wydarzeniem. A wiedza, jaką posiada Adam, bardzo mi zaimponowała.

Jak więc podchodzisz do różnych koncepcji komentowania? Wolisz działać z partnerem czy może bardziej odpowiada ci swoboda, którą daje prowadzenie transmisji w pojedynkę?

W moim debiucie, przez blisko dwadzieścia godzin komentowałem sam. Bałem się potem towarzystwa podczas transmisji, nie chciałem wchodzić partnerom w słowo. Na szczęście tak się nie działo. Druga osoba skutecznie wypełnia czas po twojej wypowiedzi, by nie było tej niezręcznej ciszy, która w solowej relacji czasem musi mieć miejsce.

Jak sam już wspomniałeś, szybko udało Ci się komentować mecze. Może jednak masz swoje esportowe marzenie związane ze skomentowaniem danego pojedynku czy turnieju?

Oczywiście, marzenia w głowie się pojawiają. Chciałbym przeżyć kiedyś to, co mieli już okazję poczuć Izak, Vuzzey i Destru podczas PGL Major w Krakowie. Komentowanie pojedynków Virtus.pro na płycie areny, wśród wielotysięcznej polskiej publiczności, to jest coś, co chciałby przeżyć każdy z nas. Ale to taki święty gral komentowania, zarezerwowany tylko dla najlepszych.

Ja po prostu chciałbym jak najczęściej być świadkiem pięknych starć, które przeniosą mnie i słuchających kibiców na najwyższy poziom odczuwanych emocji. Ciarki na plecach w takich momentach to chyba najlepsze, co spotyka mnie za mikrofonem.

A jeśli mielibyśmy pójść o krok dalej? Wielu komentatorów transmisje meczów traktuje dziś tylko jako jedną z wielu esporotwych działalności. Masz ambicje, by w przyszłości też rozszerzyć swoją esportową działalność?

Jako mały chłopak marzyło mi się relacjonowanie wydarzeń podczas Igrzysk Olimpijskich. I to dalej gdzieś we mnie siedzi. Uwielbiam sport tradycyjny, szczególnie lekkoatletykę. Teraz jednak chcę skupić się na rozwoju w komentowaniu esportu. A inne gałęzie sportu elektronicznego? Pożyjemy, zobaczymy. Teraz jest dobrze tak, jak jest.

Próbowałeś podążyć za tym dziecięcym marzeniem, skupiając się na sporcie tradycyjnym? Kiedy rozmawialiśmy przed wywiadem, wspomniałeś, że sam wywiady przeprowadzałeś.

Udało mi się raz. Wypełniając praktyki dziennikarskie, rozmawiałem z utalentowaną, młodą kajakarką z rodzinnego Elbląga, która świetnie poradziła sobie na Mistrzostwach Europy rok temu. Teraz jednak wiem, że zdecydowanie bardziej podoba mi się mówienie do mikrofonu, a nie celowanie nim w stronę ust rozmówcy.

A okazji do mówienia masz ostatnio naprawdę dużo. Wspomnijmy choćby o rozgrywkach Polskiej Ligi Esportowej. Jak z perspektywy eksperta, który przygląda im się niezwykle uważnie, oceniasz przebieg trzeciego sezonu?

Bardzo ciekawie prezentuje się aktualna tabela rozgrywek. Dość wyraźnie widać podział na dwie grupy. Pięć drużyn ma już ponad dziesięć punktów – to oni zawalczą o kieleckie finały. Ale dół tabeli też musi dać z siebie wszystko, by uniknąć walki o utrzymanie w Polskiej Lidze Esportowej. Nic, tylko oglądać kolejne spotkania, będzie bardzo emocjonująco!

Ja natomiast bardzo cieszę się, gdy widzę, jak rozwija się polska scena. To świetny projekt, który daje młodym szansę na rozwój. Tych zresztą już teraz w czołowych zespołach naszego kraju jest sporo.

Masz przeczucie, kogo zobaczymy w finałach?

Tu chyba nie odkryję Ameryki. Team Kinguin, AGO Esports i tomorrow.gg to drużyny, które pewnie zmierzają w stronę LAN-owych finałów. Ja osobiście chciałbym w Kielcach zobaczyć jeszcze graczy Codewise Unicorns. Pokazują, że zasłużyli na coś więcej, niż sezon zasadniczy. Ale Izako Boars jest blisko i „Dziki” mogą jeszcze „Jednorożce” przeskoczyć, co też będzie miłym rozwiązaniem.

A skoro o zaskoczeniach mowa. Zanotowałeś sobie jakąś wyjątkową niespodziankę?

Smuci mnie niska pozycja PRIDE i x-kom teamu. Drużyny i zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie rozdawały karty, teraz muszą bić się o pozycje 6-10. Kolejka po kolejce zaskakuje także forma wspomnianych wyżej graczy Codewise Unicorns.

Rozmawialiśmy już o drużynach, które zobaczymy w finałach. A co z ekipą komentatorską? Pojawisz się w Kielcach, by zrelacjonować fazę pucharową?

Ku mojemu zaskoczeniu, zostałem tam zaproszony! Przede mną zatem kolejne wyzwanie. Nie mogę się już doczekać weekendu w Kielcach. To będzie nowe, wartościowe doświadczenie.