Nie bez niespodzianek zakończył się kolejny dzień w Polskiej Lidze Esportowej. Za największe zaskoczenie bezsprzecznie uznać można wygraną przez INETKOX mapę w pojedynku z Venatores.

Venatores 1:1 INETKOX
Cobblestone 16:4; Train 20:22

Venatores, które w pierwszym spotkaniu ligowym dość łatwo rozprawiło się z SEAL Esports, uznawane było dziś za bezwzględnego faworyta. – Pomimo wielkiej woli walki starej gwardii, „Myśliwi” mają szansę na dość łatwe 2:0 – mówił przed meczem Adam ‘destru’ Gil. Faktycznie, na pierwszej mapie spółka Sebastiana ‘darka’ Babińskiego pokazała ogromną klasę, tracąc zaledwie cztery rundy. Train także rozpoczął się od dominacji Venatores. Niespodziewanie jednak gracze INETKOX zaczęli odrabiać straty. Ekipa Piotra ‘Izaka’ Skowyrskiego doprowadziła w końcu do sytuacji, w której do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były aż dwie dogrywki. A te wykorzystała wyborowo.

Team Kinguin 2:0 Izako Boars
Cobblestone 16:4; Mirage 16:14

Zgodnie z przewidywaniami eksperta zakończył się natomiast mecz Team Kinguin i Izako Boars. „Pingwiny” – wykorzystując swoje doświadczenie – bez problemów rozprawiły się z podopiecznymi Izaka na Cobblestone, oddając zaledwie cztery punkty. Na kłopoty kompania Grzegorza ‘SZPERA’ Dziamałka natknęła się dopiero podczas drugiej mapy. Na Mirage „Dziki” nie odstawały umiejętnościami od swoich rywali, aczkolwiek gracze Kinguin okazali się bardziej skuteczni w kluczowych momentach. Jednej rundy zabrakło Izako Boars do wywalczenia dogrywki.

Pompa Team 2:0 SEAL Esports
Overpass 16:11; Train 16:5

Pora na to, żeby gracze Pompa się przełamali i urwali jedną mapę – choć widzę też lekką szansę na zwycięstwo w całym meczu – stwierdził przed pojedynkiem destru. A zawodnicy Pompa Team się go posłuchali. Kacper ‘Darko’ Ściera z ekipą nie tylko pokonali – mimo sporych problemów – SEAL Esports na Overpassie, ale ze sporą łatwością zgarnęli na swoje konto również Traina.