W debacie dotyczącej wprowadzenia esportu na Igrzyska Olimpijskie podkreślono to, jak zbliżony wkład w trening wkładają profesjonalni gracze komputerowi oraz sportowcy tradycyjni. O szkoleniu esportowców porozmawialiśmy z Piotrem ‘neqsem’ Lipskim, właścicielem PRIDE.

Piotr Lipski nie ma wątpliwości, że dwa światy – sportu tradycyjnego i esportu – można pod tym względem porównać. – Ja bym nawet powiedział, że esportowcy ćwiczą jeszcze ciężej i systematyczniej. Sportowcy potrzebują przerwy, aby mięśnie odpoczęły. Gracze codziennie trenują po kilka, czasem nawet kilkanaście godzin, aby zrobić krótką przerwę  w celu spotkania się ze znajomymi czy po prostu wyjścia na spacer lub siłownię – zauważa neqs.

Jak jednak wygląda wspominany, dla niejednego owiany mitami trening esportowca? Właściciel PRIDE, regularnie nadzorujący pracę swojej drużyny Counter-Strike’a, twierdzi, że ilu zawodników, tyle oblicz ćwiczeń. – Trening każdego zawodnika wygląda zupełnie inaczej. To mocno indywidualna sprawa. Jedni bardzo dużo czasu poświęcają na poprawianie umiejętności indywidualnych, inni przykładają do niego mniej czasu – słyszymy. Niemniej, CS:GO to gra zespołowa, która rządzi się swoimi, specyficznymi prawami. Niezwykle ważne jest zgranie się wszystkich członków kadry czy szczegółowe wypracowanie zagrań taktycznych. W doskonaleniu współpracy zespołowej z reguły wyszczególnia się dwa rodzaje treningów: sparingi z przeciwnikami oraz tzw. ćwiczenia na „sucho”. – Trening na sucho polega na przećwiczeniu przygotowanych wariantów taktycznych i granatów na pustym serwerze do gry. Sparingi to nic innego jak umówione wcześniej nieoficjalne spotkania, podczas których możemy przećwiczyć swoje zagrania – tłumaczy Lipski.

Aby ćwiczenia faktycznie przynosiły odpowiednie skutki, muszą być prowadzone regularnie. Profesjonalni esportowcy, tak jak zawodowi piłkarze, koszykarze czy lekkoatleci, muszą zachować odpowiednią dyscyplinę i trzymać się szkoleniowego harmonogramu. – Plan treningowy najczęściej rozpoczyna się od indywidualnej rozgrzewki czy to na specjalnych mapach, czy podczas trybu deathmatch. Oba sposoby pozwalają zawodnikowi odpowiednio się rozgrzać pod względem refleksu oraz celności. To bardzo istotne przygotowanie przed każdym oficjalnym spotkaniem. Następnie gracze przechodzą do analizy swoich spotkań lub treningu na sucho. Po kilkugodzinnej analizie lub treningu na sucho przechodzimy do etapu sparingów, a czasami i oficjalnych meczów – mówi nam Piotr, podkreślając także wagę pracy nad kondycją fizyczną: – W to wszystko wplecione jest bardzo często wyjście na spacer czy siłownię.

Niewielu zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że esportowcy również narażeni są na kontuzje. – W przypadku graczy chodzi głównie o problemy z nadgarstkiem. To jednak nie wszystko. Występują również  kontuzje psychiczne przekładające się między innymi na motywacje do pracy. Jak im zapobiegać? Starać się wyłapać jak najszybciej pierwsze objawy, przeciwdziałać im już w zarodku – podkreśla szef PRIDE.W takich momentach nieoceniony wydaje się sztab szkoleniowy otaczający zespół.  – Ten składa się głównie z trenera oraz psychologa, do którego zawodnicy mają dostęp. Praca z psychologiem jest bardzo indywidualna.  Jego głównym zadaniem jest pomoc w radzeniu sobie ze stresem, wyznaczenie optymalnego poziomu motywacji, wzrostem poczucia pewności siebie. Trener w dużej mierze odpowiada za analizę nie tylko gry przeciwnika, ale również poczynań swoich zawodników. Spisuje ewentualne błędy czy zagrania, które w idealny sposób zostały zagrane. Ma zresztą bardzo niewdzięczną rolę, bo musi się skupić na wyłapaniu jak największej ilości problemów, aby nie powtarzały się w przyszłości – dowiadujemy się od naszego rozmówcy.

Gdzie jednak zawodnicy mają trenować? W swoich domach – wykorzystując do tego własne biurko i internetowe łącze? Też. Profesjonaliści mogą pozwolić sobie jednak na zgrupowania – w esporcie nazywane bootcampami – we własnych ośrodkach szkoleniowych (tzw. gaming house’ach) lub miejscach przystosowanych do przyjmowania esportowych formacji. – Czy gaming house to luksus? Na pewno spory plus, że nie trzeba być uzależnionym od innych w kwestii miejsca do treningu. Jeżeli wymaga tego sytuacja, to po prostu zespół zwoływany jest na zgrupowanie i przeprowadzany jest bootcamp. Dla profesjonalistów to bez wątpienia bardzo istotne miejsce. Mogą tutaj w spokoju i bardzo szybko przećwiczyć i naprawić ewentualne błędy – opowiada neqs, zdradzając, że nie zawsze drużyna potrzebuje spotkania w jednym miejscu: – To wszystko zależy od zespołu. Jeżeli treningi internetowe odbywają się solidnie i w pełnym skupieniu, wtedy potrzeba przyjazdu do gaming house’u jest mniejsza. Dla młodych zespołów to jednak ogromny plus. Mogą podczas takiego zgrupowania bardziej się poznać, zobaczyć przyzwyczajenia kolegi ze składu. To bez wątpienia pomaga w zjednoczeniu graczy.

Jak widać, esportowcy bardzo poważnie podchodzą do treningu, którego nie sposób sprowadzić do bezproduktywnego siedzenia przed komputerem. Regularność, potrzeba dbania o kondycję fizyczną i psychiczną, wsparcie specjalistów z wielu dziedzin, a także organizowanie zgrupowań – wszystko to każe słowa członków Międzynarodowej Komisji Olimpijskiej brać na poważnie. I pokazuje, że sport elektroniczny pod wieloma względami stoi bardzo blisko tego nazywanego dziś tradycyjnym.