Choć Izako Boars zdominowało Pompa Team, skład Bartosza ‘Hypera’ Wolnego nie zakończył piątej kolejki bez cennego zwycięstwa. Podopieczni Szymona Kasprzyka zdołali bowiem ograć PRIDE.

Mimo kiepskiego początku na Inferno Izako Boars nie dało wyprowadzić się rywalom z równowagi. „Dziki” sprawnie powróciły bowiem do spotkania po przegraniu pistoletówki i kilku kolejnych rund, najpierw doprowadzając do remisu, a następnie wychodząc na prowadzenie.  I choć skład Pompy umiejętnie przeprowadzał kombinacje po stronie terrorystów, obrona w jego wykonaniu nie była już tak widowiskowa..Wynik 10:16 jest tego najlepszym przykładem. Na Overpass wcale nie było lepiej. Spółka Mateusza ‘matty’go’ Kołodziejczyka udowodniła w najlepszy z możliwych sposobów, że tę mapę wybrała nie bez powodu, pozwalając rywalom na zdobycie zaledwie czterech rund. Sam gracz podsumował to krótkim, ale wymownym: – „rywale zostali zmiażdżeni„. W ten sposób Izako Boars dołożyło na swoje konto drugie zwycięstwo w sezonie.

 Izako Boars 2:0 Pompa Team
Inferno 16:10; Overpass 16:4

Zawodnicy Pompa Teamu nie zamierzali się jednak poddawać. W starciu z PRIDE ponownie wytypowali na swoją mapę Inferno i tym razem wybór ten zaprocentował. Mimo przegranej strony atakującej 6:9, tym razem w obronie byli niemal nieomylni. A „Orzełki” – mimo kilku niezwykle widowiskowych akcji EXUSa i gaba – musiały w końcu uznać wyższość oponentów. Na Train sytuacja okazała się bardzo zbliżona. Duet Jańczak i Jeńczeń ponownie stawał na głowach, by zdobyć dla zespołu punkty. Choć strzelcom tym udało się zapisać na ligowych kartach efektownymi zagraniami, finalnie PRIDE do remisu jednak nie doprowadziło.

PRIDE 0:2 Pompa Team
Inferno 10:16; Train 10:16

W połowie piątej kolejki Izako Boars piastuje trzecie miejsce w tabeli. Co jednak znaczące – „Dziki” rozegrały do tej pory najwięcej pojedynków w lidze i bezsprzecznie czują oddech zespołów pokroju Adwokacik i Codewise Unicorns. Pompa (po anulowaniu punktów karnych) zbliżyła się do środka klasyfikacji i nadal ma realne szanse na awans. PRIDE natomiast – z dwoma remisami, aczkolwiek zerem wygranych – ma za sobą już tylko PACT.