Team Kinguin ograło PRIDE w drugim półfinale Polskiej Ligi Esportowej. O przebiegu spotkania opowiedział nam reprezentant zwycięskiej drużyny – Karol ‚rallen’ Rodowicz.

Szymon Groenke: Przed waszym meczem z PRIDE wielu uważało, że ten pojedynek może być najbardziej wyrównany ze wszystkich podczas finałów Polskiej Ligi Esportowej. „Orzełkom” – szczególnie na drugiej mapie – nie daliście jednak najmniejszych szans.

Karol ‚rallen’ Rodowicz: Tak, jak wspomniałeś, wygraliśmy ten mecz gładko. Niemniej, od ponad roku regularnie rywalizujemy przeciwko PRIDE na równym poziomie. Tak się jednak zdarzyło, że podczas ESL Mistrzostw Polski, podczas Pucharu Cybersport i dziś w półfinale Polskiej Ligi Esportowej to my zwyciężyliśmy. Jesteśmy niepokonani. Dlatego nasza pewność siebie podczas turniejów LAN-owych rośnie – szczególnie w Polsce – przez co wychodzi nam wszystko, co robimy.

Pojedynki z polskimi drużynami są dużo trudniejsze niż z europejskimi ze względu na to, że większość graczy się zna. Zespoły znają swoje zagrywki i tylko nieprzewidywalnością można zaskoczyć przeciwnika.

W kontekście półfinału mówi się o walce Kinguin i PRIDE, odnoszę jednak wrażenie, że był to poniekąd pojedynek rallena przeciwko Luzowi. Dużo krzyczałeś.

To nasza trzecia gra przeciwko PRIDE z Luzem w składzie na turnieju LAN-owym. Na każdym z nich próbował śmieszkować, starając się nas stłamsić psychicznie. Chciałem coś udowodnić. Okrzyki bojowe jednocześnie motywują ciebie i demotywują przeciwników. Uważam, że zawodnicy PRIDE nie mają wielkiego doświadczenia na turniejach offline, przez co wpływa na to ich jeszcze bardziej.

Ciekawe było także spotkanie ToMa i kap3ra – młodych zawodników, którzy niedawno dołączyli do waszych ekip. Uważasz, że Kacper dobrze się spisał?

Przed kap3rem na pewno dużo pracy, ale moim zdaniem jest dużo pewniejszy siebie niż ToM. Wynika to z tego, że w ciągu miesiąca byliśmy z Kacprem na aż trzech turniejach zagranicznych. Zaadaptował się już w drużynie i bardzo dobrze się z nim współpracuje. Mam nadzieję, że dalej będzie się tak rozwijał.

Dużo mówisz o doświadczeniu i jego wpływie. Venatores jednak ograło wcześniej AGO Gaming, które nie ma takiej historii.

Po pierwszej mapie podszedłem do chłopaków z Venatores i zapytałem: – „O co chodzi?”. Według mnie to świetny zespół, dobrze poukładany, który ma utalentowanych zawodników. Wiedziałem, że problem tkwi w ich głowach. Po tej mapie gracze nabrali pewności siebie i po prostu wzięli sprawy w swoje ręce.

Myślisz, że będzie grało się na nich trudniej niż na AGO Gaming? Są nieprzewidywalni.

Trudno powiedzieć. Graliśmy przeciwko nim tylko w rozgrywkach internetowych. Z tego, co mi się wydaje, nie przegraliśmy żadnej mapy. Ich styl nam odpowiada. Na pewno usłyszysz trochę moich krzyków w ich stronę. Zamierzam im trochę poprzeszkadzać i zamieszać w głowach w finale. Wydaje mi się, że to ich pierwszy tak ważny pojedynek podczas dużego turnieju.

SZPERO jakiś czas temu wspomniał, że nadmiar turniejów przeszkadza wam w treningach.

Aktualnie kończymy sezon turniejowy, ale jest tak jak napisał SZPERO. Osobiście czuję jeszcze jetlaga z Korei. Dziś, w dniu turniejowym wstałem o czwartej rano. Wyjazdy mieszają trochę w głowach. Tak częste podróżowanie jest męczące i sprawia, że nie jest się w stanie pracować nad formą. Ostatnio nie mieliśmy czasu potrenować, przez co korzystamy ze starych ustawień i taktyk. Mam nadzieję, że po finałach Polskiej Ligi Esportowej będziemy mieli więcej czasu. Zbliża się okres świąteczny i pewnie wykorzystamy go na ćwiczenia.