Pierwszy mecz wiosennej rundy Polskiej Ligi Esportowej za nami. SEAL Esports i Pompa Team „po przyjacielsku” podzieliły się punktami, remisując podczas otwarcia sezonu. 

Mecz był wyrównany, a zespoły szły łeb w łeb – na obu mapach. Jeśli akurat nie wymieniały się rundami jedna po drugiej, to nie pozwalały rywalom za bardzo się dystansować. Scenariusz potyczki SEAL i Pompa nieustannie zmieniał się jak w kalejdoskopie i do samego końca nie wiadomo było, która formacja zakończy wieczór z podniesionymi głowami. Cache – po dobrym początku „Fok” i późniejszej przewadze spółki Bartosza ‘Hypera’ Wolnego – zakończył się ostatecznym zwycięstwem SEAL. Train miał podreperować sytuację ich oponentów. I odmienił, choć dopiero po dogrywce.

Niech najlepszym dowodem tego, jak zacięta była to konfrontacja będzie wynik. Rezultat końcowi mówi przecież sam za siebie.

SEAL Esports 1:1 Pompa Team
Cache 16:14; Train 17:19

Nie mogliśmy się skupić. Napisała do nas Sevilla i Real Madryt, chcąc wypożyczyć naszych graczy. Mieliśmy grać pod ich banderą – żartował po meczu repo, komentując przegrane Cache.  – Naprawdę to mam aktualnie mało czasu na treningi – dodał po chwili.

Tym samym SEAL Esports i Pompa Team dopisują na swoje konta po jednym punkcie. To jednak nie koniec pierwszej rundy trzeciego sezonu ligi. Już jutro od 18:00 będziemy przecież świadkami konfrontacji PRIDE i Izako Boars, Teamu Kinguin i Codewise Unicorns, a także x-kom teamu i adwokaciku. Chwilę wytchnienia będą mieli natomiast strzelcy AGO Esports i PACT.