Przed wielkim finałem Polskiej Ligi Esportowej porozmawialiśmy z Michałem ‚SooNem’ Wójcickim, który wraz z Venatores zaskakująco pokonał AGO Gaming. Wraz z „Myśliwymi” walczy właśnie o mistrzowski tytuł rozgrywek.

Szymon Groenke: Nim przejdę do tematu półfinału. Na turniej awansowaliście rzutem na taśmę, walcząc o awans do ostatniej rundy. Jakieś zespoły w fazie grupowej szczególnie cię zaskoczyły?

Michał ‚SooN’ Wójcicki: Nie przepadam za nimi, ale muszę przyznać, że SEAL Esports bardzo szybko notuje postępy. Niedługo będą grali bardzo dobrze. Wkrótce wejdą do czołowej piątki w Polsce. Poza nimi może Pompa Team, bo uważam, że Izako Boars w tym składzie niczego wielkiego nie osiągnie.

Wasze zwycięstwo w meczu z AGO Gaming jest bez wątpienia największą niespodzianką turnieju. Ktoś, kto postawił na was na stronie LV BET, nieźle się wzbogacił. Z jakim nastawieniem podchodziliście do tego pojedynku?

Uważam, że AGO Gaming jest dobre w Internecie, na LAN-ie już nie. Jak dostaliśmy się na turniej finałowy, ucieszyliśmy się, że w pierwszej kolejności zagramy właśnie na ten zespół – nawet mimo tego, że według mnie jest lepszy od Kinguin i PRIDE. Szkoda, że tylko online.

Pierwsza mapa była jednak dość niepewna.

Źle rozpoczęliśmy Cache, choć tę mapę też mogliśmy wygrać. Nie byliśmy jeszcze rozgrzani. Z tego, co słyszałem, TOAO przyjechał na miejsce już o 8:30, żeby grać. Ja o tej godzinie jeszcze spałem. Na drugiej mapie wszystko wróciło do normy. Jeśli chodzi o Inferno – trenowaliśmy je przez ostatni tydzień na bootcampie. Na początku też nie szło nam dobrze, ale przeanalizowaliśmy, jak grają i wykorzystaliśmy to. Podchodziliśmy jak najbliżej, by następnie wbić agresywnie na BS-a, bo wiedzieliśmy, że są bardzo wycofani.

Podczas meczu PRIDE i Kinguin słychać było okrzyki. Towarzyszyło im dużo emocji. Odnoszę jednak wrażenie, że były to wrzaski nieco odmienne do tych , które słyszeliśmy, gdy graliście na AGO.

Powiedzmy, że nie przepadamy za niektórymi graczami AGO Gaming. Ja szczególnie za jednym zawodnikiem, a ten zawodnik za mną. Trzeba było trochę rzeczy podczas gry wyjaśnić.

Cieszysz się, że zagracie na Team Kinguin, a nie PRIDE?

Trzy lata temu rallen powiedział, że nigdy na niego nie wygram. Wtedy postanowiłem, że nie skończę grać w CS-a, dopóki go nie pokonam. Udało mi się już wygrać ze SZPEREM, MICHEM i mouzem. Czas na Karola.

SZPERO wspomniał, że się was obawia.

Nie dziwię się. SZPERO dobrze wie, że mamy mocnych zawodników . Często gra w Polish Pro League ze mną czy patitkiem. Analizował też naszą grę podczas Pucharu Polski Cybersport, gdzie byliśmy minimalnie gorsi od PRIDE. Wtedy graliśmy jeszcze z darkiem i według mnie to właśnie on przegrał nam ten mecz. Gdybyśmy grali już goofym, wynik byłby inny.

Venatores nie wspomina pierwszego sezonu Polskiej Ligi Esportowej. W drugim walczy o mistrzowski tytuł. Z czego to wynika?

Przede wszystkim zmieniliśmy skład. Mamy młodszych i bardziej utalentowanych graczy, choć nieco mniej doświadczonych. Nauczyliśmy się po prostu grać. Dużo zrobiło także rozpoczęcie współpracy z trenerem. Zaczęliśmy przez to ćwiczyć w bardziej produktywny sposób. Nie gramy już – tak jak robiłem to przez całe życie we wszystkich drużynach – samych meczów. Analizujemy dema najlepszych zespołów, wyłapujemy z nich najciekawsze rzeczy i staramy się je wdrażać do naszego stylu. Oglądamy też POV czołowych graczy, ja np. kennegoS – tak, żeby podłapać nowe zagrania i zaskakiwać tym rywali.

I to się sprawdza. Przez ostatnie miesiące wyrośliście na jeden z najlepszych składów w Polsce. Pokonaliście nawet Virtus.pro.

Ta wygrana dodała nam skrzydeł tylko na jeden dzień. Po tym, jak zostaliśmy zdyskwalifikowani z turnieju, już się z niej nie cieszyliśmy.

Te dyskwalifikacje wpłyną na kształt waszego składu, czy dalej będziecie trzymać się dzielnie?

Nie mogę powiedzieć. Dowiecie się w przyszłości.