Team Kinguin po bardzo wyrównanym meczu ograło w wielkim finale Polskiej Ligi Esportowej Venatores. Tym samym „Pingwiny” wzniosły trofeum, zdobyły tytuł mistrza i wzbogaciły się o 46,000 złotych.

Najpierw gracze Kinguin po dość jednostronnym starciu odprawili do domu mistrzów pierwszego sezonu rozgrywek – PRIDE. O największe laury „Pingwiny” powalczyć miały jednak z turniejową niespodzianką – Venatores. Podopieczni Ernesta Ziółkowskiego na drodze do wielkiego finału pokonali przecież rewelację sezonu – AGO Gaming.

Jak się okazało, „Myśliwi” chcieli po raz kolejny pokazać, że gra z pozycji „underdoga” bardzo im służy. Cache – który fatalnie dla nich potoczył się w meczu z AGO Gaming – tym razem wyglądał zupełnie inaczej. Agresywna, nieprzewidywalna gra Patryka ‘patitka’ Fabrowskiego i spółki sparaliżowała Team Kinguin. Tym samym pierwsza mapa wpadła na konto Venatores. Całkowicie odmienny był Cobblestone, który – mimo niezłych prób odrabiania wyniku przez skład Michała ‘SooNa’ Wójcickiego – zdominowały „Pingwiny”. Wszystko rozstrzygnąć miało się na Inferno, a więc na mapie, która ostatecznie wprowadziła „Myśliwych” do finału. Na trzeciej mapie ponownie skuteczniejsze od młodzieńczego zapału i nieprzewidywalności okazało się doświadczenie. Zawodnicy Teamu Kinguin dosłownie zdeklasowali swoich rywali, dając im zdobyć tylko dwa punkty.

Team Kinguin 2:1 Venatores
Cache 9:16; Cobblestone 16:10; Inferno 16:2

Po raz kolejny sprawdziła się niepisana zasada mówiąca o tym, że kto – prowadząc po pierwszej mapie 1:0 – nie wygra 2:0, pojedynek ten ostatecznie przegra. Za pierwsze miejsce Team Kinguin zainkasowało na swoje konto 46,000 złotych. Z drugiej strony – Venatores nie sprawiło kolejnej niespodzianki. Pamiętając jednak, że „Myśliwi” w pierwszym sezonie Polskiej Ligi Esportowej nie wygrali żadnego meczu, to czego dokonali podczas aktualnej odsłony zmagań jest i tak ogromnym sukcesem. A ponadto wzbogacili się o 17,000 złotych.