Team Kinguin nie dało najmniejszych szans zawodnikom PRIDE, miażdżąc ich w drodze do wielkiego finału Polskiej Ligi Esportowej.

To mogła być najbardziej zacięta potyczka zawodów. Rumieńców całemu spotkaniu dodawały ponadto przedmeczowe przepychanki słowne zawodników obu drużyn. Przyszłość zweryfikowała jednak wcześniejsze oczekiwania.

Mapa PRIDE – Mirage – początkowo zdominowana przez „Pingwiny” – z czasem nabrała bardziej wyrównanego charakteru. Po stronie terrorystów „Orzełkom” udało się wrócić do gry, sprawiając, że rywale po zmianie stron posiadali wyłącznie jeden punkt więcej. W strojach antyterrorystów nie było jednak już tak kolorowo i podopieczni Piotra ‘neqsa’ Lipskiego zdobyli zaledwie cztery punkty. Na Cobblestone odbyło się natomiast przedstawienie jednego aktora. „Pingwiny” napędzane przez Karola ‘rallena’ Rodowicza dosłownie – runda po rundzie – miażdżyły oponentów, nie pozostawiając widzom złudzeń, że to właśnie Team Kinguin zasługuje na awans do wielkiego finału. Eksperci i komentatorzy byli w szoku, jak łatwo kadra Grzegorza ‚SZPERA’ Dziamałka sprowadziła do parteru przeciwników. Tym samym PRIDE nie zdołało obronić mistrzowskiego tytułu wywalczonego w pierwszym sezonie zmagań.

Team Kinguin 2:0 PRIDE
Mirage 16:11; Cobblestone 16:5

W wielkim finale Polskiej Ligi Esportowej zmierzą się reprezentanci Venatores i Team Kinguin. Formacje powalczą o trofeum oraz lwią część z puli nagród w wysokości 261 360 złotych.