Po ekscytującej walce, Illuminar Gaming znów zostało mistrzem Polskiej Ligi Esportowej. W rozmowie przeprowadzonej zaraz po zwycięstwie, Fryderyk ‚Veggie’ Kozioł mówił o przebiegu fazy pucharowej oraz planach na przyszłość.

Maciej Strąk: Jak to jest być trenerem najlepszej drużyny esportowej w Polsce?

Fryderyk ‘Veggie’ Kozioł: Z jednej strony jest to presja bo my jesteśmy najlepsi dlatego że nawzajem się mobilizujemy. Mieliśmy tylko jedną zmianę, która wynikała z tego, że Tabasko nie był w stanie spełnić wymogów drużyny. Jeżeli ktoś gra zdecydowanie mniej niż inni, to zadaniem składu jest zrobić mu pewien nacisk. Odczuwam presję właśnie pod tym względem – mam mało czasu. Jestem na etacie i zwyczajnie tych chwil na treningi jest coraz mniej. Już w ogóle nie wspominam o tym, że nie mam kiedy obejrzeć jak grają Koreańczycy czy najlepsi Europejczycy, w celu nauki. Moja wiedza już nigdy nie może być lepsza jak kiedyś. Mam jakąś bazę i ona zawsze będzie szła w dół. Nie poświęcam tyle czasu ile powinienem żeby być w najlepszej drużynie w Polsce

Z drugiej strony, znaleźliście czas by rozgryźć tę nową metę. Mam na myśli Pawła Pruskiego na Vladimirze.

Bardzo dobrze nam to wychodziło na treningach. Szczerze, na meczu z Pompa Team zagraliśmy o wiele gorzej niż się spodziewaliśmy. Dlatego w finale już nie ryzykowaliśmy. Możliwe, że właśnie to trochę utrudniło nam pierwsze spotkanie. Nie chodzi o to, że Woolite nie umie grać Vladem – wręcz przeciwnie. Teraz jest taki problem przez zmiany jakie wprowadzono, że wiele drużyn kopiuje inne. Grają Fiddlestickiem czy Haimerdingerem i nie zastanawiają się dlaczego to robią. Moi zawodnicy nie lubią jak pytam „dlaczego chcesz grać Dariusem?” czy „dlaczego Aatrox jest grany?”.

W takim razie dlaczego wystawiliście Vladimira?

Po pierwsze – bardzo duża skuteczność na treningach. Jeżeli podczas ćwiczeń gramy na przeciwnika, który wystawił Vladimira i mu to wychodzi. Dlaczego by nie spróbować? Zaletą Vlada teoretycznie jest to, że on tak naprawdę ustoi na wszystko na dolnej linii. Plan był taki, że skoro nie wiemy za bardzo co na bocie się dzieje to po prostu miejmy postać, którą możemy wziąć na wszystko. Ezreal, Kai’Sa i właśnie Vladimir są jednymi z takich postaci. Woolite bardzo dobrze się przygotował.

Czy podczas fazy pucharowej Polskiej Ligi Esportowej sezonu WIOSNA 2018 spotkaliście drużynę, która was zaskoczyła? Moment, w którym pomyśleliście, że to jednak nie będzie BO2?

Zdecydowanie na Pompę. Myślałem, że skoro z nimi mieliśmy takie trudności, to na Młodych będzie jeszcze ciężej – trochę się na nich przez to zawiodłem. My musimy kiedyś przegrać, to jest normalne. Zawodnik, który gra dużo meczy w końcu przegrywa. Porażka to naturalna kolej rzeczy. Dlaczego w Polskiej Lidze Esportowej jeszcze nie przegraliśmy? Może dlatego, że jesteśmy tego świadomi. Zawsze straszę przegraną naszych zawodników przed turniejem. To nie tak, że ja się nie boję przeciwników. Bałem się Młodych – dużo grają, trenują więc muszą mieć na nas szansę. Podobnie z Pompą i Adive. Jeżeli oni trenują i nie są na nas w stanie nawet mapy wygrać, to już mamy problem. Nie wiem do czego są zdolni przed turniejem, dlatego cisnę poszczególnych graczy IHG by trenowali.

Obecny sezon Polskiej Ligi Esportowej właśnie się kończy – co dalej?

Na pewno wakacje. Teraz nie ma nic – bardzo mnie to martwi. Liczyłem, że skoro LCS wybrał model franczyzy to Riot trochę odpuści i da wolną rękę. Fantasy Expo oczywiście jest, ale chciałbym czegoś europejskiego.  ESL Clash of Nations, V4 – myślałem, że tego typu turnieje będą rozwijane. Okazuje się, że do września nie mamy nic innego niż EU Masters, czyli turniej organizowany przez Riot Games. Gdzie są pozostali organizatorzy turnieju? My nie mamy w co grać! To jest wstyd! Moim zdaniem ludzie chcą oglądać jak Illuminar Gaming grają na MAD Lions, Gamers Origin czy inne ekipy z Europy. Szczególnie, że tam na pewno możemy przegrać, tam jest bardzo trudno.

Widzimy się w kolejnym sezonie Polskiej Ligi Esportowej?

Jeżeli obecny skład utrzyma się dalej to pewnie!