Po niezwykle wyrównanym meczu Venatores na drodze do wielkiego finału Polskiej Ligi Esportowej pokonało głównych faworytów do zwycięstwa turnieju – AGO Gaming. Tym samym „Myśliwi” powalczą o miano najlepszej drużyny rozgrywek.

Pojedynek na Cache przewrotnie rozpoczął się lepiej dla rozpoczynających w ofensywie reprezentantów Venatores. Najpierw w bardzo dobrym stylu wygrali rundę pistoletową, a następnie zdobyli dwa kolejne punkty. AGO szybko zrewanżowało się podczas pierwszego fulla, jednak spółka Michała ‘SooNa’ Wójcickiego powróciła do gry chwilę później. I choć „Myśliwi” wpadli w euforię, podgrzewając atmosferę na scenie, od stanu 4:1 dla Venatores rozpoczęła się szarża „Aniołków”. Po chwili przewaga podopiecznych Ernesta Ziółkowska zaczęła topnieć, aż w końcu AGO zwyciężyło stronę antyterrorystów 9:6. Na fali zdobytych punktów przeprowadzenie kilku ataków zwieńczających mapę było dla bardziej doświadczonej ekipy tylko formalnością. Kadra Damiana ‘furlana’ Kisłowskiego w strojach terrorystów nie oddała rywalom nawet jednej rundy. – AGO dosłownie zdemolowało swoich przeciwników – podsumował całość Patryk ‘easy’ Dzięcioł. I trudno nie przyznać mu racji, nawet mimo tego, że Krzysztof ‘stark’ Lewandrowski w ostatnim momencie w piękny sposób próbował uratować swoich kompanów.

Po wysokiej porażce na pierwszej mapie zawodnicy Venatores nie postanowili odpuszczać. Kolejna pistoletówka wpadła na ich konto, gdy świetnie obronili stację kolejową. Niemniej, AGO Gaming nie przejęło się brakiem pieniędzy na kontach i z samymi glockami zdołało odpłacić się oponentom. Tak zaczęła się długa dominacja „Aniołków”. W pewnym momencie skład furlana prowadził już 7:1. Gdy wydawało się, że formacja w zielonych trykotach nie ma najmniejszych szans, sytuacja diametralnie się odmieniła. Teraz to AGO traciło rundę za rundą, by ofensywę na Train zakończyć wyłącznie z jednopunktową przewagą. Po zmianie stron pistoletówka ponownie wpadła na konto Venatores, które tym razem nie popełniło już tyle błędów i ostatecznie doprowadziło do zwycięstwa. Rezultat 16:12 sprawił, że wszystko miało rozstrzygnąć się na Inferno.

Zgodnie ze starym esportowym porzekadłem, które przypomnieli komentatorzy: „kto po pierwszej zwycięskiej mapie nie wygrywa 2:0, przegrywa 1:2” – Venatores poszło za ciosem. Pewni siebie, agresywni, bez respektu do rywali zaskakująco powrócili do gry na Inferno i finalnie – pokonali formację pretendującą do miana najlepszej w kraju.

Venatores 2:1 AGO Gaming
Cache 6:16; Train 16:12; Inferno 16:10